Strona:Erazm Majewski - Profesor Przedpotopowicz.djvu/43

Ta strona została uwierzytelniona.

trzą się na ciernistej drodze, wiodącej do poznania prawdy! Ale niestety! muszę ci wyznać, że nie myśmy skąpi w odsłanianiu prawdy, jak mówisz, to natura raczej broni zawzięcie swych tajemnic, a broni wszelkiemi sposobami.
Niby zwodnicza syrena, łudzi często i prowadzi na bezdroża. To też nie dziw się, żeśmy małomówni, że lękliwie kroczymy ścieżkami wiedzy. Hasłem naszem jest trzymanie się zdala od niepewnych przypuszczeń. Jeśli czego nie rozumiemy, mamy dziś odwagę przyznać się otwarcie do nieświadomości. Powiem nawet, dumni jesteśmy, wymawiając upokarzające: nie wiem o takich rzeczach, o których wyrokowano przed laty z zarozumiałością i naiwnością młodzieniaszków.
— Obawiam się, czy nie wpadacie w przesadę. Wyrządzacie tem krzywdę wiedzy.
— Nigdy! — zawołał profesor. Samo stwierdzenie nieświadomości, odrzucenie ponętnej, ale niepewnej hypotezy, jest ofiarą, ale zarazem postępem. Wprawdzie zostawiamy lukę tam, gdzie wznosiła się budowla bez fundamentu, ale za to, umożliwiamy postawienie w przyszłości na jej miejscu trwalszego gmachu.
W gruncie rzeczy co do wielu, ale to bardzo wielu kwestyi napozór najprostszych, jesteśmy w zupełnej nieświadomości.
Upokarzająco drobną jest liczba pewników naszych, ale, powtarzam, strzeżemy się jak ognia rozprawiania o rzeczach niepewnych i uzupełniania braków wiedzy płodami wyobraźni. To jest naszą siłą, którą się chlubimy.
— Dobre są samokrytycyzm i ostrożność, ale w miarę, przerwał anglik, inaczej tamują one swobodę myśli. Własnemi rękoma spiętrzacie przed sobą przeszkody i kręcicie się w kółku urojonych zapór.
— Ostrożności nigdy za dużo! I tak już zbyt często zarzuca nam świat szerzenie mrzonek i fałszów pod pozorem wyników naukowych dociekań. Cóżby było, gdybyśmy w istocie nie kroczyli po pewnym gruncie faktów?
— A więc jutro do pracy, dobranoc ci, lordzie.

— Dobranoc, profesorze!


∗                              ∗

Lord Puckins nie mógł zasnąć. W uszach jego dźwięczały słowa słynnego geologa, dotyczące szczeliny, która się zawarła