Strona:Erazm Majewski - Profesor Przedpotopowicz.djvu/45

Ta strona została uwierzytelniona.

ich. Był to odgłos jego własnych kroków, które powracały do niego w cichości nocnej, spotęgowane po sto razy. Zdawało mu się później, iż wąwóz z góry się zasklepia i zamyka go w żywem więzieniu. Zapuszczał się coraz dalej w labirynt wąwozu, niepomny, że może wrócić będzie trudno i nagle wpadł po stromym stoku w dół, który jak czarna smuga cieniu ciągnął się pod ścianą. Pot zimny okrył czoło lorda. Przeleżał on kilka minut i po chwili podniósł się.
Zaczął krytycznie badać swoje położenie. Rozejrzał się. Odbiegł od głównego kierunku wąwozu w jakąś jego odnogę i znajdował się właśnie w jej zakończeniu. W złudnem półświetle chcąc zbadać położenie odnogi w stosunku do głównego łożyska wąwozu, oparł się plecami o wielki głaz i śledził okiem malowniczy labirynt skał. Podniósł wreszcie wzrok ku gwiazdom, aby dopatrzeć znajomych sobie konstelacyi, gdy nagle uczuł, że podpora ustąpiła i leci w tył. Instynktownie podparł się nogą i utrzymał równowagę. Odwrócić się i ujrzeć olbrzymi otwór gdzie przed chwilą leżał głaz — było dziełem sekundy. Jednocześnie rozległ się i brzmiał jeszcze przeciągły grzmot bryły, odbijającej się o ściany przepaści.
— A więc znów to szczęście, które mi ciągle dopisuje! — zawołał. — Podwójne nawet! I karku nie skręciłem i wypadło mi w ręce to, czego napróżno poszukiwał profesor.
Jestem u tajemniczej czeluści!

∗                              ∗

Noc ta była pełna niepokoju. Lord wyciągnął z łóżka geologa i obaj niezwłocznie przekonali się, że istotnie Puckins odkrył przypadkiem szczelinę, którą pozostawiło drugie trzęsienie.


V.
Stanisław. — Improwizowany wykład mineralogiczno­‑geologiczny. — U wrót piekielnych. — Wyprawa podziemna.
N


Nazajutrz lord Puckins obudził się późno. Biła godzina 10-ta. Oprócz niego znajdował się w pokoju tylko Stanisław, służący i nieodstępny towarzysz geologa. Nie był to chłopiec zwykły. W miarę