Strona:Erazm Majewski - Profesor Przedpotopowicz.djvu/73

Ta strona została uwierzytelniona.

— Nie byłoby to przecież większym cudem nad wytworzenie się istot, obdarzonych wyższemi aspiracyami i uzdolnieniami na pniu poziomych kręgowców. Ale nie upieram się przy tym typie, dla przykładu tylko pochwyconym. Czyż po za znanemi nam nie mogą kiedyś, kiedyś, gdy naszego rodu nie stanie, powstać inne, bardziej niespodziewane? Siła przetwórcza ziemi, a raczej świata i tu nie ma granic. W innych warunkach fizycznych powstać może zgoła nowy świat istot ożywionych. Wezmę jeden przykład: Wszak atmosfery stale ubywa. Kiedyś, powietrze ziemskie stanie się znacznie lżejszem. Czyż w rzadszej atmosferze nie mogłyby żyć organizmy znacznie subtelniejsze od obecnych? Czyż nie mogą one być o tyle wyższemi od dzisiejszych, o ile wyższym jest nasz świat, ludzki, od świata istot, zrodzonych pod ciśnieniem wód oceanu?...
— Daliby już panowie spokój sprzeczce! — przerwał nagle Stanisław. — Czas leci, a kto wie, jak jeszcze daleko do dna szczeliny. Musimy się śpieszyć.
Trzeźwe te słowa sprowadziły rozbujałe umysły przeciwników na ziemię i do rzeczywistości.


IX.
Pół milki w głąb’ ziemi, więcej nie mogę!

R


Ruszono znowu. Każdy dokazywał cudów odwagi. Z nieustraszonością alpejskich turystów pokonywano prszeszkody i nie opatrzono się, aż znowu nad głęboką przepaścią. Aby do jej dna dosięgnąć trzeba było pozwiązywać linki i umocować z należytą rozwagą. Podczas gdy paleontolog kierował robotami, lord Puckins gwizdał urywek jakiejś opery i spacerował po pochyłem i nierównem dnie. Rzucił wreszcie niedopalone cygaro i jął się chłodzić ukradkiem.

— Ile mamy stopni gorąca? — zapytał po chwili.
— Czterdzieści, — odparł profesor, — czyli 1,150 metrów głębokości. Nie uwierzysz lordzie, jaką mię to napełnia radością.
— Czterdzieści stopni ciepła napełnia nas radością! — zauważył filuternie sługa. — O takich powodach, jak żyje nie słyszałem.