Strona:Ernest Buława - Poezye studenta - tom I.pdf/325

Ta strona została przepisana.


MŁODSZY BRUTUS.
(Podług Leopardiego.)


Odkąd w proch Traków Italska potęga,
Pchnięta upadkiem olbrzymim runęła,
I Tybru błoniom zielonym kwiat wzięła
Nemeza losu którą czas wylęga —
Odkąd Barbarów los, kopytem dzikiem
Skaził jej błonia, Barbarów z tych lasów
Ciemnych, co trzęsą się niedźwiedzim rykiem,
Miecz gotów na pierś wywołując Romy;
Odtąd krwią bratnią pocąc się zbroczony,
Na skał barłogu siedzi Brutus.
Głosy
Swej piersi szląc ku Bogów ćmie zaćmionej,
Ku Plutusowi — gotów iść pragniony
Woła — że jeżą się na czaszce włosy —
Lecz próżno wicher niósł je przerażony!
Zwiedziona cnoto! dzisiaj chmury mgliste,
Pola owadów drżące niepokojem:
To twoje godło! — a w twe ślady krwiste
Żal postępuje, ciężki walki znojem! —
O marmurowe Bogi! jeźli bóstwem
Jest wasze bóstwo i mieszka w niebiosach
To wam zakałą ród ludzki spodlony,
Którego świątyń chcecie! hańby mnóstwem —
Jest prawo którem rządzą lud zwodzony!
Tak więc straszliwie drażni zawiść Bogów
Cnota człowieka? — Zeus! — podłych obrono!
Gdy grom twój k’ziemi błyśnie od twych progów,
Czy nim druzgoczesz myśl co się wylęgła
W piersi cnotliwej — mężnej — co przysięgła
Pomstę ciemięzcom? —
Żelazna konieczność!!
O! los nikczemny śmiertelników ciśnie!
Tak! — kiedy upal słońca skwarem błyśnie