Strona:Ernest Renan - Żywot Jezusa.djvu/13

Ta strona została uwierzytelniona.
XI

brzmi w niemieckim pierwotekscie: »Die Wissenschaft ist frei«, przedkładamy publiczności polskiej tłomaczenie podstawowego dzieła tego »okropnego« człowieka w przekonaniu, że owa »okropność« rozwieje się jako czad, który, wychodząc z klerykalnego piecyka, tumanił nam głowy.

Jest to, o ile sięgają moje bibliograficzne wiadomości, pierwsze dzieło w tym rodzaju, które pojawia się w przekładzie polskim. Specyaliści mogliby stawić tłomaczowi pytanie, czemu wybrał to właśnie dzieło? Czy nauka nie postąpiła od 1863 roku? Owszem postąpiła. Ale mimo to dzieło Renana pozostało dziełem podstawowem a nadzwyczajne zalety stylu wynoszą je ponad wszelkie inne. Nieprzygotowana do studyów poważnych z tego zakresu polska publiczność nie strawiłaby poprostu takiego Straussa lub Noacka, choćby przekład był idealny. Prace innych, a zwłaszcza nowszych autorów nie są obrazem tak skończonym, tak wyczerpującym, są poświęcone bardziej szczegółom. Renan objął całość a przytem czyta się go jak powieść, jak poemat. Bo Renan był nietylko uczonym. On był poetą. A być poetą, to nie znaczy, jak już dziś każdy wie, robić wiersze. Renan napisał wprawdzie szereg »filozoficznych dramatów«; ale nie to pasuje go na poetę. Po ukończeniu mozolnych badań bibliotecznych, archeologicznych, topograficznych, spojrzał na Palestynę okiem wieszcza, który dzięki twórczej a raczej odtwórczej wyobraźni buduje z poszczególnych drobinek olbrzymią całość, który, spojrzawszy po uroczych polach Galilei, odgadł »jak to było«. Z pod palących promieni słońca palestyńskiego chroni się do chaty Maronity i dotykając stopą ziemi historycznej, owiany atmosferą dawności, pisze