Strona:Erotyki (Zbierzchowski).djvu/036

Ta strona została uwierzytelniona.
PIERWSZY ŚNIEG.


Skrył ziemię całą
Pierwszy śnieg.
Przeczuty sercem
Lekki, srebrzysty
Lżejszy od tchu.
Cudnym kobiercem
Na wszystkiem legł.
Jest cicho biało
I coraz jaśniej...
Coś niby z baśni,
Z białego snu,
Jaki się miało
W młodości dniu.
Pierwszy śnieg.

Coś w sercu taje,
Coś się rozprzęga...
Przeżycia księga
Jak anatema
Przed wzrokiem staje.
Dusza się rwie,
Wędrować chce
W te białe kraje
Za życia brzeg,
Gdzie już nic niema,