Strona:F. A. Ossendowski - Lenin.djvu/105

Ta strona została uwierzytelniona.
73
LENIN


W drugim roku wygnania, Włodzimierz poznał mieszkającą w tymże domu dziewczynę.
Mała, śniada, o czarnych oczach i wydatnych wargach uśmiechała się do niego bezczelnie i zachęcająco.
Dowiedział się od Grzegorza, że trudniła się szyciem sukien, lecz nie pogardzała innym, bardziej łatwym zarobkiem, przyjmując u siebie mężczyzn.
Spotkawszy ją na schodach, Uljanow spytał:
— Panienka ma na imię Grusza?
— Skąd pan wie? — odparła pytaniem i zaśmiała się zaczepnie.
— Gubernator poinformował mnie o tem! — odpowiedział żartobliwie.
— Ten do mnie nie przychodzi... — odparła. — Moi goście — nie tacy wielcy panowie! Może i pan wstąpi do mnie?
— Wstąpię! — zgodził się. — A kiedy?
— Chociażby dziś wieczorem... — szepnęła.
Przyszedł. Rozejrzał się po pokoiku. Zwykłe legowisko biednej prostytutki.
Szerokie łóżko, stolik, dwa krzesełka, umywalka, na ścianach dwa oleodruki, przedstawiające nagie kobiety i kilka fotografij pornograficznych.
Dodatek niezwykły stanowiła maszyna do szycia i obraz Chrystusa w kącie z palącą się przed nim lampką olejną.
— Ha! — zawołał Uljanow wesołym głosem. — A co tu robi Syn Boży? Napatrzył się biedak na różne hece, odbywające się na tem łożu!
Dziewczyna, już rozpinająca na sobie bluzkę, nagle spoważniała. Iskry mrocznego gniewu zamigotały w jej oczach.
— Niech patrzy, niech! — syknęła. — Musi wiedzieć, że zbawiał świat, a biednych ludzi nie potrafił z nędzy wyrwać! Muszą oni sami dawać sobie radę, kto jak może: jeden z nożem w ręku, a ja — na tem łóżku. Niechże patrzy!
Uljanow zamyślił się. Wyobraził sobie tę prostytutkę, pełną nienawiści i zrozumienia własnej nędzy, w chwili, gdyby jej dano nóż do rąk i powiedziano:
— Idź i mścij się bezkarnie!
Pohulałaby ona!