Strona:F. A. Ossendowski - Lenin.djvu/466

Ta strona została uwierzytelniona.
412
F. ANTONI OSSENDOWSKI


o tem dobrze i wykuwał nowe kajdany, zamierzając utopić Polskę we krwi, przerazić terorem i wcielić do republiki rad komunistycznych.
Przed niczem się nie cofał. Moralność dyktatora była moralnością całego narodu.
Komisarze rozchodzili się, omawiając możliwości nadchodzących wypadków i pochwalając mądry plan swego wodza.
Po skończonej naradzie Lenin kazał, aby stawiono przed nim carskiego generała Brusiłowa.
— Towarzyszu generale! — rzekł do niego bez powitania dyktator. — Rozkazuję wam napisać odezwę do narodu o wojnie z Polską i wziąć udział w ostatecznych przygotowaniach sztabu. Jeżeli spostrzegę wahanie, lub zdradę, tegoż dnia zginiecie w „czeka“! Nie mam nic więcej do powiedzenia.
Służalczy generał, niedawno jeszcze ulubieniec cara, skłonił się pokornie i wyszedł.
Lenin pozostał sam. Usiadł w fotelu i zamknął oczy. Czuł przejmujący go trwogą ciężar w głowie i bez przerwy wrzącą w niej pracę jakichś sił nieznanych. Były one jak zgiełk roju pszczół, lub nieustający ani na chwilę ruch mrowiska.
Oddychał ciężko i kurczył palce, wpijające się w skórę fotelu.
Nagle poczuł na sobie uporczywy wzrok, przebijający opuszczone powieki i zaglądający mu do mózgu.
Spojrzał i drgnął.
Przy stole stał Dzierżyński. Z twarzą straszliwie się kurczącą, usta krzywił, a oczy blade, nieruchome wbijał w źrenice dyktatora.
— Feliksie Edmundowiczu... — szepnął Lenin.
Dzierżyński postąpił krok naprzód i szybkim, drapieżnym ruchem pochylił głowę.
— Przyszedłem... — syknął, — aby przypomnieć wam naszą pierwszą rozmowę w pałacu Taurydzkim w dzień powstania... Przyrzekliście postawić mnie na czele rządu polskiego, towarzyszu...
— Wyznaczyłem Worosziłowa — odpowiedział Lenin. — Musi to być Rosjanin, gdyż Rosja będzie prowadziła wojnę z Polską.