Strona:F. A. Ossendowski - Pierścień z Krwawnikiem.djvu/137

Ta strona została uwierzytelniona.

gdy tu zamiera całe życie, wyję, jak szakal i słucham radia... No, cóż innego miałbym wtedy do roboty?
Ponieważ było to powiedzenie bądź co bądź wymagające odpowiedzi, więc Firlej przerwał Hillowi i ze swej strony zadał mu pytanie:
— O ile mogę sądzić, ma pan stosunki handlowe z Parsem?
— A z kim bym miał? — wzruszył ramionami Amerykanin. — Inni nie mają pojęcia o terminach, gatunkach towaru i kredytach. Hussein za to chce na wszystkim zarobić, ale jest to solidny kupiec i sprytny, jak wogóle Parsowie. Anglicy o nich mówią, że gdyby im tylko pozwolić, sprzedaliby Tadż Mehal w Agrze, posąg Jamum w Ellorze i świątynię w Madurze... Parsowi, choćby nawet takiemu bogaczowi jak Allaedin Hussein, można polecić każdy interes. Podejmie się, byleby zarobić parę rupij.
— Wiem coś o tym — pomyślał Firlej i znowu spytał: — Mister Hill, jest pan w dobrych stosunkach z tym czerwonobrodym olbrzymem?
— Okey! W przyjacielskich! Chce pan, to poślę po niego?... Ma pan dla niego jakieś zlecenie?
— M...może, ale wpierw chciałbym porozmawiać z panem poufnie — odpowiedział poważnym głosem doktór, rzucając spojrzenie na usługującego Assamczyka.
Przeszli do gabinetu gospodarza, gdzie podano im kawę i cherry-brandy.
Assamczycy obsłużywszy obu panów wyszli.
Firlej ku prawdziwemu zdumieniu gospodarza, skradł się do drzwi, szybko zajrzał do sąsiedniego pokoju, poczem przekręcił klucz w zamku.
— God! — przeraził się Hill. — Co to wszystko znaczy, my dear?
Doktór spojrzał na niego przenikliwie i powiedział:
— Sądzę, że widzę przed sobą lojalnego obywatela Stanów Zjednoczonych i dżentelmena? Chcę powierzyć panu, mister Hill, niezmiernie ważną tajemnicę, którą wy-