Strona:F. A. Ossendowski - Pierścień z Krwawnikiem.djvu/143

Ta strona została uwierzytelniona.




ROZDZIAŁ VIII.
DOKTÓR FIRLEJ I „KNOX“ PRZECINAJĄ WĘZEŁ A RACZEJ WĘZŁY.

Długo kołatał Hill do drzwi posiadłości Husseina, zanim jakiś zaspany młodzieniec otworzył wreszcie okienko i ujrzawszy obu cudzoziemców spytał zdumionym głosem:
— Mister Hill tak późno? Effendi Hussein udał się już na spoczynek.
— Tedy obudź go, my dear, i powiedz, że mam ogromnie pilną do niego sprawę! — śmiejąc się cicho odpowiedział Amerykanin, pykając cygaro.
Wpuszczono ich wreszcie do domu i wprowadzono do poczekalni.
Był to duży pokój, z którego biegły dwa korytarze w głąb prawego i lewego skrzydła budynku.
Wzdłuż ścian ciągnęły się niskie „tachty“ — tapczany perskie, okryte drogimi dywanami; wspaniały miękki kobierzec z Szirazu leżał na posadzce; stały małe szafki oszklone, pełne drogich drobiazgów; były tam złote posążki Buddy i tańczącego Sziwy, przyrządy do palenia opium i haszyszu, kaliany, fajki, kadzielnice, kubki i misternie cyzelowane miseczki z brązu i srebra, pięknie szlifowane topazy i ametysty, powieszone na złotych łańcuszkach, skrzące się i mieniące barwnymi iskierkami.
Na ścianach wisiały akwarele wyobrażające życie bohaterów Iranu i pasma haftowanego srebrem i złotem jedwabiu. Przed jedną z tacht stał indyjski stół z drzewa tekowego