Strona:F. A. Ossendowski - Skarb Wysp Andamańskich.djvu/15

Ta strona została przepisana.

— Kończę szkołę w Rangunie, a potem pojadę na dwa lata do Kalkuty[1] do szkoły rolniczej, abym mógł pomagać ojcu i zastąpić go w razie potrzeby... Zresztą pan Stewans da mi posadę w Assamie na plantacjach herbaty, gdyż tak przyrzekł, a jego słowo — murowane!
— No-no-no! — kręcąc głową, dziwił się bosman. — Ależ dzielni z was ludzie! Opowiem o was swoim chłopcom, bo oni to chwytają się wszystkiego, ale jakoś im nie idzie...
Chłopak podniósł oczy na mówiącego i cichym głosem zauważył:
— Mój ojciec twierdzi, że podejmować się należy tego tylko, co człek może zrobić, a więc tego, co umie i lubi.
Bosman westchnął i, nabijając fajkę, zamruczał:
— Twój stary dobrze mówi, bo...
Dalszą rozmowę przerwał im ostry gwizdek z mostku kapitańskiego. Marynarz kiwnął głową chłopakowi i pobiegł na rufę. Dzwonek wybijał zmianę wachty.



  1. Największe miasto Indyj, leżące na odnodze Gangesu, wpadającego do zatoki Bengalskiej.