Strona:F. A. Ossendowski - Skarb Wysp Andamańskich.djvu/185

Ta strona została przepisana.

mię, jak to się stało, że bandyci nie związali pani?
— Ach! — klasnęła w dłonie dziewczynka. — Uratował mnie od tego poczciwy Nanga. Spostrzegł on, co się działo na brzegu i zamknął mnie na klucz w rumie,[1] pod pokładem. Człowiek, który przywiózł związanych jeńców na „Bombay“, poturbował i skrępował Hindusa, ale o mnie zapomniał, a, może, nawet nie wiedział, że jeszcze ktoś znajduje się na szkunerze... Jestem strasznie ciekawa waszych przygód!

Usiedli we trójkę w cieniu i Władek rozpoczął opowiadanie o burzliwej wyprawie swojej do dżungli. Przypomniał sobie Baharanę i zrobiło mu się przykro, gdyż zapomniał zapytać ojca o starego, poczciwego Minkopi. Opowiadanie trwało aż do wspólnego obiadu. Wstawszy od stołu, Władek podszedł do Kindleya i prosił go o jakąś robotę, aby nie błąkać się po pokładzie bez celu. Profesor ucieszył się i poprosił chłopca, aby ułożył mu w porządku klisze fotograficzne w szufladzie szafki. Przy tej robocie zastała go Edyta. Weszła razem z Dżairem, którego zmusiła opowiedzieć jej

  1. Pomieszczenie pod pokładem, gdzie marynarze mają składy towarów, prowiantów i zapasowych części okrętowych.