Strona:F. A. Ossendowski - Skarb Wysp Andamańskich.djvu/25

Ta strona została przepisana.

tęskniliście chyba za więzieniem, boć przesiedzieliście w niem osiem lat? Pocóż tu zawitaliście?
Pytania te i uwagi skierowane były do trzech brodatych pasażerów „Królowej Elżbiety“. Jeden z nich, dotknąwszy ronda hełmu i uśmiechając się sztucznie, zamruczał:
— Wieczór dobry, panie Folkhaw! Wita nas pan zbyt radośnie... doprawdy. Poco tyle hałasu i tyle słów naraz? W Indjach po więzieniu źle nam się powodziło. Postanowiliśmy powrócić na Budżingidżi i szukać uczciwej pracy u kolonistów, bo tu nie będą zapewne tak wybredni, jak dżentelmeni z Kalkuty, Bombaju i Kolombo.
Komisarz słuchał, podejrzliwie wpatrując się w ponure twarze dawnych aresztantów. Wreszcie machnął ręką i powiedział z naciskiem:
— Jeżeli tak, to — dobrze, ale jeżeli będzie inaczej, to poślę was na wypoczynek na wyspę Żmij...[1]

Urwał nagle i tylko bardzo wyraziście zacisnął silne szczęki.

  1. Mała wysepka w porcie Bleir, leżącym na południowej wyspie Budżingidżi w gromadzie Wielkich Andamanów. Mieści się tam więzienie dla zbrodniarzy.