Strona:F. A. Ossendowski - Skarb Wysp Andamańskich.djvu/81

Ta strona została przepisana.



ROZDZIAŁ
ÓSMY
NAPAD

Pewnej niedzieli, gdy Minkopi, pracujący na wyrębie puszczy, korzystając z wolnego dnia, odeszli do swoich wiosek w dżungli, Baharana zajrzał do biura pana Krawczyka. Stary Minkopi prosił o pozwolenie zabrania Władka i Dżaira do wioski tubylczej na cały dzień. Pan Roman zgodził się chętnie i kazał dla nich osiodłać trzy zebu.
Wkrótce chłopcy jechali ścieżką leśną, którą prowadził ich Baharana. Zebu szły wolno, gdyż korzenie, bagna i zbiegające z gór strumyki tamowały ruch; zwisające zaś liany, gąszcz krzaków i zwały kamieni zmuszały jeźdźców do dalekich nieraz objazdów.