Strona:F. A. Ossendowski - Tajemnica płonącego samolotu.djvu/66

Ta strona została przepisana.

„Świt czy zmierzch?“ — powieść. Napisał Enriko Kastellar“.
Liza zamknie drzwi na klucz i będzie czytać... czytać, a potem już od drugiego rozdziału łzy popłyną jej z oczu, bo wyczuje miłość jego męczeńską, tęsknotę, wierność... i nieustające nigdy porywy duszy, zrozumie, że pisał to przez nią i dla niej!...
Enriko nie mógł już dłużej pozostać w tym zacisznym, prawie klasztornym pokoiku.
Porwał kapelusz i wybiegł na ulicę. Pragnął zgiełku, ruchu, widoku setek, tysięcy ludzi, aby w milczeniu dzielić się z nimi szaloną radością, przepełniającą mu serce.


ROZDZIAŁ VI.

Rozszalałe, palące słońce złociło zgiełkliwy Madryt. Wszystko było przepojone młodą, pijaną radością. Nawet żebracy, siedzący na stopniach kościołów, mieli ukojony i zadowolony wyraz twarzy, żartowali sobie wesoło, przedrzeźniali przechodniów i z głośnym śmiechem żuli tłuste „limaras“[1], zagryzając je czosnkiem. Przeraźliwie wykrzykiwali w biegu sprzedawcy dzienników i niemal przemocą wpychali w ręce przechodniów czerwone ulotki, zapowiadające niedzielne, niezwykle porywające „corridas“[2]. Pod płóciennemi namiotami kawiarni nie można było znaleźć wolnego stolika. Kelnerzy biegali, jak nieprzytomni, roznosząc lody, syfony wody sodowej i zimne piwo. Na chodnikach, w tłumie przechodniów kręciły się dziewczęta z „agua freca“[3], kusząc okrytemi rosą dzbanami wody źródlanej zziajanych, spoconych ludzi.

  1. Placki, smażone na tłuszczu.
  2. Walka byków.
  3. Zimna woda.