Strona:F. A. Ossendowski - Wańko z Lisowa.djvu/334

Ta strona została przepisana.

się wesoło, w oczach mignęły mu przedrwinki dokuczne i rzekł:
— Znamienity wojewoda Radgost Gozdawita gadał ongiś, że giermka miał sławnego... Było to za knezia czsnego, mądrego...
Urwał, w palce trzasnął i szepnął:
— Jako że owego knezia... zwano... Wymknęło mi się... Hę?
— Bolko Krzywousty, — podpowiedział Wańko.
— Ano — Krzywousty!... — ucieszył się Ożóg, lecz nagle pokraśniał i zerkając niegasnącemi źrenicami, zamruczał:
— Sam ci ja wiem, iż kneź Krzywousty tegdy włodarzył... Bolkiem się zwał... Kiegdy prasnę, sto kościołów w ślepiach stanie!...

Czechy-Warszawa
1928 r.

KONIEC.