Strona:F. Antoni Ossendowski - Gasnące ognie.djvu/328

Ta strona została skorygowana.
268
GASNĄCE OGNIE

Sztuka jego, nauka, rzemiosło, architektura i piśmiennictwo popłynęły szeroką strugą na zachód i pozostały, jako wzory potężne i porywające.
20 000 glinianych tabliczek, skatalogowanych w bibljotece Aszurbanipala, przemawiają do nas żywym głosem wspaniałych „królów czterech stron świata,“ wielkich uczonych, mędrców, prawodawców, tęgich budowniczych i kierowników życia społecznego.
To nie umarło i nigdy nie umrze.
Zamknięte w skorupie piasków Nedżdu wyrwało się ono po wiekach, zdumieniem i zachwytem ogarnęło ludzkość pary i elektryczności i woła do wiecznych form i praw życia, nie mieszczącego się tylko w potężnych murach Imgur-bel, nie skrępowanego bramą z bronzu na drodze królewskiej, nie onieśmielonego tajemniczym mrokiem świątyni Isztary.
A nad Babilonem przenoszą się po dawnemu chmury piasku.
W zwaliskach czają się szakale, a pod kamieniami gnieżdżą się skorpiony.
Arabscy przewodnicy szukają skarbów w postaci szklanych klejnotów, cegiełek ze znakami Nabukadnezara, a, nie znajdując ich, wypalają sami, podrabiają, aby sprzedać turystom.
Martwa cisza zalega ulice i place zburzonego grodu Marduka.
Czasami tylko głośniej odezwie się wiatr, wpadając do skrytek w murach, do szczelin w portalach bram, a wtedy słyszę wyraźnie:
— Jam Nabukadnezar, syn Nabupalassara, król babiloński, gród ten potężnym i wspaniałym uczyniłem i sławą opromieniłem po wszystkie krańce ziemi...
Westchnąłem... Gród leży w gruzach przede mną, a sława — w muzeach Londynu, Paryża, Berlina.
Rozszarpali go ludzie i roznieśli jego strzępy po świecie, niby wilki żarłoczne, porywające ochłapy ścierwa...
Śmierć śmiertelnej doczesności, ziemskiej niedoli i ludzkiego szczęścia panuje tu wszechwładnie.
Śmierć, o której mówi nieznany poeta babiloński ustami bogini: