Strona:F. Antoni Ossendowski - Gasnące ognie.djvu/357

Ta strona została skorygowana.
293
CIENIE... CIENIE...

Zniknęły jeden po drugim minarety Damaszku i — nastała chwila, gdy muszę rozstać się z „czwartym rajem“.
Znowu żółta, bezbarwna pustynia, przecięta łańcuchami pagórków...
240 kilometrów drogi robię w cztery godziny, raz tylko zatrzymując się w Riblah, aby zaopatrzyć maszynę w materjał pędny.
Przejeżdżając małe osady, szofer trąbi i ryczy wściekle, rozpędzając karawany wielbłądów i płosząc osły, muły i stada owiec.
Wreszcie stajemy w Palmirze.
Mój rodak, prof. J. S. Bystroń wyprzedził mnie i opisał ruiny Palmiry z talentem i zacięciem pisarza wysokiej klasy.[1]
Nie chcę więc powtarzać tego, co się już znajduje w naszej literaturze, lecz opowiem o Palmirze to, co stanowi duszę tego umarłego miasta.
Tę twierdzę Salomonową zburzył był Nabukadnezar przed zniszczeniem Jerozolimy, lecz, oceniając znaczenie Palmiry, jako stacji na wielkiej drodze handlowej i strategicznej, król kazał odbudować miasto.
Nieznane są dzieje, które dały możność rządowi Palmiry stać się stolicą niezależnego państwa Palmireny. Być może, że stało się to przy Persach, gdy któryś z satrapów pokusił się o tytuł królewski.
Wszakże zaraza wolnego życia oddawna gnieździła się tu i przetrwała wieki.
Przekonamy się o tem wkrótce.
Królestwo to zniknęło pod ciosami legjonów rzymskich.
Hadrjan odrestaurował Palmirę i nazwał ją Hadrjanopolem. Lubił bowiem ten cezar reklamę światową.
Jednak obdarzył on Hadrjanopol dużemi przywilejami juris italici, a to potwierdził Karakalla, który rządy miejscowe powierzył senatorowi Septimowi Odenatowi, urodzonemu w Palmirze.
Odenat podległ zarazie palmireńskiej, podniósł powstanie przeciwko orłom rzymskim i ogłosił się „królem królów“. Ni mniej, ni więcej!

  1. Jan St. Bystroń, Wspomnienia syryjskie, Warszawa.