Strona:F. Antoni Ossendowski - Ogień wykrzesany.djvu/205

Ta strona została przepisana.



ROZDZIAŁ X.

Nesser po postawieniu swego podpisu na korespondencji do „Hałasu Ulicy“, odrazu się uspokoił. W niezrozumiały sposób urwał się nagle potok jego myśli, mknący dotychczas bez wytchnienia. Jakiś spokój bezmierny ogarnął go, a było w tem coś tak dziwnie radosnego i zarazem kojącego, że ranny miał chwilami wrażenie, iż zapada w stan niebytu. Wkrótce jednak nastąpił gwałtowny atak gorączki i kaszlu z krwotokiem. Nesser stracił przytomność. Świadomość — bezsilna jeszcze i pogmatwana — powróciła dopiero po kilku dniach. Straszliwie osłabiony przez czas dłuższy nie mógł sobie przypomnieć zaszłych wypadków. Powoli, z wielkim wysiłkiem odtworzył jednak w pamięci ostatnie dni aż do chwili, gdy dyktował lekarzowi koniec swego feljetonu.
Zdumionym wzrokiem oglądał teraz obszerną, białą salę, zastawioną szeregami łóżek.
— Gdzie jestem? — spytał szeptem sąsiada, krzywiąc się od ostrego bólu w piersi.
— W szpitalu ewakuacyjnym w Boulogne — odparł chudy młodzieniec o czarnym zaroście, okalającym bladą twarz.
Przy łóżku Nessera zjawiła się natychmiast szarytka i pochyliła się nad nim.
— Nie wolno rozmawiać! — szepnęła z łagodnym wyrzutem, przykładając sobie palec do ust.