Strona:F. Antoni Ossendowski - Pięć minut do północy.djvu/112

Ta strona została przepisana.

Wilhelma i przejść do kontr-ataku, zmuszając wroga do odwrotu na całej linji.
Nie ujrzano nad Paryżem flagi niemieckiej i wielu oficerów wrzuciło do ognia swoje niemiecko-francuskie rozmówki.
Cel był osiągnięty. Francja, oddająca wszystko dla obrony ojczyzny, przekonała się, że dawny duch zwycięski nie zagasł ani w potomkach arystokracji, niegdyś ginącej na szafotach, ani w ich katach-sankiulotach, że odwaga i ofiarność bezgraniczna żyje w sercach wieśniaków, socjalistów, wszystkich warstw społecznych i zawodowych.
Cały świat przyklasnął podnoszącemu skrzydła genjuszowi, a nieprzyjacielskie rządy zaniepokoiły się, gdy pierwsze, ciężkie niepowodzenie przemówiło surowym głosem.
Niepokój ten miał fatalne skutki. Porażka nad Marną uświadomiła niemiecki sztab generalny co do błędów i słabości pierwotnego planu. Rozpoczęto gorączkowe formowanie wojsk zapasowych i, po krótkiem przeszkoleniu, przerzucanie ich na front zachodni. Zdawało się, że zupełnie zapomniano o wschodniej granicy, gdzie całe zadanie miało wykonać 40 dywizyj austrjackiej armji. Jednak Rosjanie wstrzymali ofenzywę Austrjaków i, nie widząc przed sobą znacznych sił niemieckich, wtargnęli do Prus Wschodnich, dopuszczając się gwałtów, zdawałoby się, niemożliwych w dumnym XX-ym wieku.
Jednak działo się to w stuleciu, które z największem prawem może pretendować do miana „stulecia ognia, żelaza i ruchu“, czyli czynników rozkładających i niszczących wszelkie wartości moralne, a na pierwszem miejscu równowagę psychiczną, religję i politykę, jako system współżycia narodów.
Sztab niemiecki zmuszony był przerzucić cztery dywizje z frontu francuskiego do Prus Wschodnich i na Śląsk.
Był to pierwszy krok, wywołany groźnym stanem rzeczy i od tego czasu armja niemiecka długie, ciężkie cztery lata, spędzała bądź w okopach, bądź w pocią-