Strona:F. Antoni Ossendowski - Pięć minut do północy.djvu/128

Ta strona została przepisana.

Joe otoczył się dymem i zakończył swoje rozumowanie słowami:
— Tak! Germanja jest odpowiedzialną za wojnę, lecz nie przez to, że wraz z Austrją zamierzała pokarać Serbów za zamordowanie arcyksięcia Ferdynanda. Wyłącznie przez to, że chciała wprowadzić do udziału w konkurencji na drogach handlu morskiego siłę zbrojną! It is all over!
Hans długo milczał, zbierając myśli i porządkując je. Podniósł nakoniec oczy na Anglika i rzekł:
— Czy mogę zadać panu pewne pytania?
Indeed! — kiwnął głową Joe i wtłoczył monokl w oko.
— Czy angielski naród uważa się za członka rodziny europejskiej? — spytał oficer, uważnie patrząc na siedzącego przed nim Leystona.
Monokl wypadł z oka. Szyderczy uśmiech skrzywił usta Joego.
Odpowiedział, akcentując każde słowo:
— I tak i — nie! Historycznie należymy do Europy, psychologicznie — tworzymy samodzielną grupę, odrębną od innych narodów w każdym calu, w najdrobniejszym przejawie myśli.
— Prosiłbym o wyjaśnienia... — rzekł Hans poważnym głosem.
Well! — mruknął młody dyplomata. — Jesteśmy egoistami, jak już zaznaczyłem, a nasze wyspy, oddzielone kanałem od kontynentu, usposabiają nas do tego. Pędzimy w swoim kraju inne życie, niż wy — ludzie z Europy, gdzie jest szalenie ciasno, gdzie interesy wszystkich narodów i ich dążenia codziennie ścierają się ze sobą, wymagając ciągłego wysiłku woli i energji dla współzawodnictwa. Zarażacie się niem wzajemnie, niby dżumą lub cholerą. Opanowała was nareszcie straszliwa epidemja...
— Epidemja? — powtórzył Hans, z ciekawością wpatrując się w spokojną, zimną twarz Anglika.
Yes! — syknął Joe. — Jest nią ogólny, niepohamowany pęd do pracy dla pracy! Geneza tej choroby polega na tem, że mimowoli zmuszeni jesteście do codziennej konkurencji, do miotania się szalonego, aby