Strona:F. Antoni Ossendowski - Pięć minut do północy.djvu/132

Ta strona została przepisana.

laków, Czechów, Słowaków. A wszystkie te niezliczone szczepy Ukraińcy, Estończycy, Litwini, Liflandczycy, Azjaci Borysa Suzdalskija — oczy swoje zwróciły ku nam i rozbiłyby porozumienie niemiecko-rosyjskie, gdyby ono jakimś cudem na porządek dzienny wypłynęło!
— Nie, panie Leyston! Chociaż wojnę przegramy, a wasz obłudny plan odniósł zwycięstwo, Anglja zatruła się swem hasłem. Małe narody, nawet tak „małe“, jak... 300 miljonów Hindusów, jak ludność Egiptu zażąda od was uznania swoich praw. My im dopomożemy. Może być nie teraz, ale kiedyś... może prędko...
— Cesarz Wilhelm jak niegdyś będzie udawał w Ai-Sofji muzułmanina, a książę Henryk pruski uczyni wysiłek, aby kokietować wyznawców Buddhy i Konfucjusza? — spytał Joe, mrużąc zimne oczy. — Stare to sztuki!
— Nie wiem, jak to uczynimy, bo nie moja głowa będzie nad tem pracowała — odparł Hans. — Anglja już się kłoni ku upadkowi, bo, naśladując nas, dąży do imperjalizmu, czyniąc z niego objawienie, nakaz Boga, prowadzącego naród angielski do panowania nad światem.
O! — mruknął Joe, coraz uważniej słuchający.
— Wiemy — ciągnął dalej Hans, — że celem waszym jest zagarnięcie świata, w sieci waszego kapitalizmu. Stanęło przed wami widmo Rosji, sprzątnęliście ją rękami Japonji; teraz walczycie z nami, lejąc krew wszystkich ludów, później zamajaczy przed wami wzmagająca się Ameryka, rzucicie na nią Japonję, Chiny, Meksyk, Germanja jest pierwszem mocarstwem, które się podniosło przeciwko waszej hegemonji, bo w niej właśnie tkwi odpowiedzialność za wojnę... Przegramy wojnę obecną, lecz nie przestaniemy być tamą na drodze waszej zaborczości, jeżeli...
— Jeżeli? — powtórzył jak echo Joe.
— Jeżeli nie utracimy naszego zmysłu asocjacji i zdolności do szybkiego odrodzenia ducha organizacyjnego i twórczej pracy — zakończył młody oficer i twarz mu spochmurniała.
Well... well... szeptał Joe w’ zamyśleniu.