Strona:F. Antoni Ossendowski - Pięć minut do północy.djvu/239

Ta strona została przepisana.

i odruchów duszy powinien ograniczyć jej wybuch i szaleństwo.
Pod wpływem tych nastrojów, mimowoli porwani wzniosłością chwili i odpowiedzialnością przed szeregiem pokoleń, przemawiali ministrowie państw europejskich i przedstawiciel pokojowej Szwajcarji.
Wygłaszali swoje mowy z drżeniem w głosie, z niezwykłem dla tak wytrawnych ludzi wzruszeniem, a każde ich słowo, nawet wtedy, gdy usiłowali zmniejszyć doniosłość prostej myśli, rzuconej przez Polskę w chwili, kiedy trudno było powstrzymać się od wojny zwycięskiej, stawało się świadomem lub bezwiednem jej potwierdzeniem.
Wiedzieli ministrowie, że tam, w ich krajach wrogie im siły użyją wszelkich argumentów przeciwko pokojowym ich słowom, lecz porwani byli nastrojem ogólnym, a podniecenie coraz silniejsze ogarniało ich.
Briand, który nie wiedział jeszcze, w jakim tonie będą przemawiali inni, mówił ostrożnie, nawet z odcieniem lekkiej ironji, lecz francuska krew przemogła, entuzjazm do szlachetnych, ogólnoludzkich idei zerwał pęta kombinacyj i zastrzeżeń politycznych. Syn narodu błyskotliwych i śmiałych myślicieli, swoim sceptycyzmem, oględnem omijaniem raf niebezpiecznych, swoją wreszcie krytyką jeszcze silniej i wyraźniej podkreślił konieczność przyjęcia idei pokojowej.
Stresemann mowę swoją odczytał.
Widocznem było, że obmyślał każde słowo długo i starannie, że uprzytomnił sobie wszelkie trudności i sprzeciwy, jakie napotkał w swoim rządzie, jednak, ogólny ton był pokojowy, a gdy podniósł śmiałe, niebieskie oczy, wesoło patrzące z pod wysokiego, rozumnego czoła, wszyscy wyczuli, że ogólny nastrój udzielił się tej okrągłej, upartej głowie męża stanu.
Nikt nie wątpił, że mimo oficjalnej, czytanej mowy, w pamięci ministra Niemiec odżyły najlepsze tradycje jego narodu; myśli wielkich filozofów i poetów, natchnionych zrozumieniem losów ludzkości, chwilami buntowały się gwałtownie przeciwko twardym, pełnym pychy słowom niemieckiego «credo», łkały nad tam, do