Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/243

Ta strona została przepisana.

nych; lecz jest nieśmiertelna i niezniszczalna równość pomiędzy zieloną i czerwoną barwą. Istnieje coś w rodzaju tej bezsprzecznej równości pomiędzy potężnemi i różnorodnemi tworami pisarzy w rodzaju Dickensa. Są one wszystkie natchnionym wynikiem oddzielnej linji rozwoju. Trudno byłoby orzec czy zachodzi podobieństwo czy brak równości między, powiedzmy, panem Sapsea a panem Elijahem Pogramem. Znajdują się obydwaj w tem samem trudnem położeniu; żaden z nich nie potrafiłby żyć na tym świecie; są obaj zbyt wielcy, aby się móc urodzić.
Do wysokich zalet tej różnorodności powrócę za chwilę. Lecz nie ulega wątpliwości, że owe zainteresowanie li tylko różnorodnością ludzi, (zainteresowanie, któremu przeciwstawiłem klasycyzm Scotta), jest jedynem rozumnem ujęciem pospolitych zarzutów przesady stawianych Dickensowi. Ten właśnie zarzut, jedynie rozsądny i znośny, mają ludzie na myśli, kiedy powiadają że Dickens jest poprostu karykaturzystą. Nikt nie może stawiać zarzutu, że wuj Pemblechook naprawdę nie istnieje gdyż postać zmyślona nie powinna być osobą rzeczywistą, powinna być zupełnie nową kombinacją, dodatkiem do istot, które już znajdują się na ziemi. Nikt nie może twierdzić, że wuj Pemblechook nie mógłby istnieć, gdyż tego nikt wiedzieć nie może. Nie można także zarzucać Dickensowi, że zdania, które wuj Pemblechook wygłasza są odpowiednio wybrane i ułożone aby uwydatnić jego najbardziej cha-