Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/257

Ta strona została przepisana.

Ludzie z takiem usposobieniem „używają przyjemności w sposób melancholijny“, co jest jedynym sposobem używania przyjemności wogóle.
Do tej chwili Dickens jest w porządku. Dopóki zajmuje się takiem ubóstwem i takiemi uroczystościami, dotknięcie jego jest prawie zawsze pewne. Lecz skoro natrafia na sprawy więcej zawiłe, na ludzi, którzy z tego lub innego powodu nie mogą być uleczeni dobrym obiadem, wykazuje rzeczywiście ujemną stronę swej twórczości — ów szczerze pospolity optymizm, o którym właśnie mówię. Ten optymizm można łatwo rozpoznać, ponieważ Dickens obsypuje wtedy swych bohaterów wygodami, które nie mają z nimi nic wspólnego; rzuca im wygodę jak jałmużnę. Bywają wypadki gdzie dobroć jego dla bohaterów staje się przy końcu powieści dobrocią niedbałą i bezczelną. Zatraca prawdziwe miłosierdzie i przejmuje się miłosierdziem stowarzyszeń dobroczynnych; miłosierdziem, w którem niema dobroci, miłosierdziem nadętem, które zachowuje się nieodpowiednio. Przy końcu niektórych powieści, Dickens podaje swym bohaterom jałmużnę jakby przez drzwi.
Przytoczę dwa przykłady. Całą oś charakteru pana Micawbera stanowi pojęcie, że człowiek może być zawsze prawie bogatym, jeśli wciąż na bogactwa oczekuje. Nauka prawdziwie ważna dla naszej pretensjonalnej współczesnej socjologji. Mówi się o kimś, że miał w życiu niepowodzenia; lecz w życiu Micawbera nie było nigdy niepowodzeń,