Strona:G. K. Chesterton - Charles Dickens.djvu/71

Ta strona została przepisana.

proch dokumenty i przekazywał swym dzieciom to przedawnione głupstwo, jak gdyby chodziło o szkocki spór rodowy. A przecież niesłuszny zarzut jaki go spotkał, był o tyle więcej śmieszny niż krzywdzący, że dziwnem się wydaje iż mógł pamiętać o nim dłużej niż miesiąc, chyba dla własnej zabawy. Fakty są proste i bardzo znane.
Wydawcy — Chapman i Hall — chcieli zapoczątkować wydawnictwo z humorystycznemi ilustracjami popularnego karykaturzysty Seymoura. Ów rysownik znany był głównie jako odtwórca komicznej strony sportu i z tego względu wydawcy poddali ogólnikowo Dickensowi myśl aby napisał coś o klubie Nemrodów, albo o czemś w tym rodzaju, naprzykład o klubie amatorów sportowców skazanych na wieczne niepowodzenia. Dickens sprzeciwił się tej myśli zasadniczo, z dwóch bardzo słusznych powodów, po pierwsze: dlatego że szkice sportowe były bardzo oklepane, a po drugie, że on sam na sportach wcale się nie znał. Zmienił więc poddany sobie pomysł na klub podróży i badań — klub Pickwicka, zatrzymując tylko jednego tłustego sportowca, pana Winkle, jako smętną pozostałość nie zrodzonego klubu Nemrodów. Pierwsze siedem ilustracyj pojawiło się z podpisem Seymoura i tekstem Dickensa. Winkle i jego niedole zajmowały tam miejsce dość poczesne lecz nie najwybitniejsze. Przed pojawieniem się ósmej ilustracji Seymour zastrzelił się. Po krótkiej próbie z rysownikiem nazwiskiem Buss,