Strona:Gabriela Zapolska - Ojciec Richard.djvu/35

Ta strona została skorygowana.

trety impresjonistów, do których należała.
Usiadłszy, zrzuciła z pleców jasny dolman i oparłszy nogi o piecyk, szybko mówić poczęła:
— Tak! szło im nieźle obojgu, mój Boże! tylko musieli pracować ciężko, aby dojść tam, gdzie zamierzali. Michał dostał korzystne lekcje literatury, ona otwiera niedługo szkołę malowania na atłasie. Wszędzie znaleźć można ludzi, którzy za tego rodzaju rzeczy płacić bę dą, trzeba się umieć tylko wziąć do rzeczy.
Michał, przytakiwał głową, wpatrzony w żonę jak w tęczę, poważny i noszący z godnością firmę profesora.
Tymczasem Józefina przysuwała się bliżej, dotykając się lekko dolmana, który zwieszał się z poręczy krzesła.
Michałowa odwróciła głowę.
— Ach! tak — dolman ten podoba się siostrze? cóż dziwnego. Jest tak ładny w kolorze! blady, półton prawdziwy
Wszystko w ubraniu zależy od doboru barw, obecnie panują półtony, na płótnie i w rzeczywistości.


(Dokończenie nastąpi).