Strona:Gniezno i Trzemeszno.djvu/14

Ta strona została uwierzytelniona.

że pominę Olimp, Helikon, Tabor, Moryą, Syon i Rzym siedmiopagórkowy. Marcinkowski (pseudonim Nowosielski), w znakomitej książce Lud ukraiński w Wilnie w roku 1857 wydanej, tłómaczy te odwieczne tradycye różnych wiar do gór i wyniosłości przywiązane. Nie powtarzając za nim uczonych w tej sprawie wywodów, nadmienię tylko: że jak krakowska świątynia zwieńczyła szczyt wawelskiej skały, otoczony urokiem podań o Krakusie i potwornym smoku; tak i tu na górze zwanej Lechową, wznosi się arcybiskupia katedra — a sześć innych kościołów stojących na pagórkach otoczyło ją do koła. Niewielkie to pagóry, ledwie ukazujące się z ponad drzew ogrodów co je okryły; w równiach wielkopolskich należą one do miejsc wyniosłych.
Pagórki te zwią się: Lechowy, SS. Wawrzeńca, Piotra, Michała, górka Jarna, franciszkańska i krzyżacka. Północny spadek wzgórza Lechowego zwano górą żnińską, i tu miał stać stary zamek, którego szczęty jeszcze podobno przed laty kilkudziesięciu oglądano.
Katedra w rozkładzie tylko swoim zachowała ślad pozwalający się domyślać, że ją pierwotnie w romańskim zbudowano stylu. Wielokrotne restauracye po częstych przedsiębrane pożarach, zostawiły jej tylko w bocznych nawach i prezbiteryum charakter z czasów przechodu ostrołuków