Strona:Gomulickiego Wiktora wiersze. Zbiór nowy.djvu/96

Ta strona została uwierzytelniona.


IV.
Dwaj przewodnicy do wyboru.


Widziałem Śmierć, widziałem Hańbę. Biegły obie
Przez puszczę, w której było ponuro, jak w grobie.

Czarna, wyniosła trawa chwiała się za niemi.

Pod Śmiercią koń był martwy, z oczami wpadłemi;
Z rumaka Hańby zgniłe mięso opadało.

Drzewa drżały. Krzyk sępów budził puszczę całą.

I Hańba do mnie rzekła: — Rozkosz imię moje.
Chodź ze mną. Ja do szczęścia wiodę. Złoto, stroje,
Uczty, pieśni, pałace, ofiarnicy, wieszcze,
Śmiech zwycięztwa, co w sercu błogie budzi dreszcze,
Skarby sypiące złoto z rozwiązanych worów,
Ogrody pełne woni, dźwięków i kolorów,
Niewiasty z blaskiem jutrzni nad pogodną skronią,
Hymny walk i tryumfów, co zuchwale dzwonią
Przez trąb spiżowe gardła, swą chwałę — daremną —
Wszystko to będzie twoje — tylko chodź, chodź ze mną.
Rzekłem: — Nie chcę; padliną czuć twego wierzchowca.

Śmierć zasie przemówiła: — Ja wiodę wędrowca
Do mogiły ofiarą i udręczeń piekłem.
Jam — Obowiązek.