Strona:Grazia Deledda - Po grzesznej drodze T.I.djvu/140

Ta strona została skorygowana.

zmartwiona odmową, prosiła, aby przynajmniej poczekał chwilkę przed bramą, aż mu przyniesie coś do picia. Wyrachowane i usidlające względy matki do reszty oczarowały Franciszka. Nigdy, tak jak tego dnia, nie zataczał z dumną elegancją koniem przez ulice miasteczka i zaraz, ledwie spotkawszy siostrę, oznajmił:
— Wiesz, przywiozłem na moim koniu z Gonare Marję Noina. Być może, że sprawa się wkrótce ubije.