Strona:Grazia Deledda - Po rozwodzie Cz.II.djvu/37

Ta strona została przepisana.

wieczorny, powstał i oparł się o drzwi pozostawione otworem.
Noc marcowa ciepła była i choć miesięczna, ale zaćmiona. W powietrzu czuć było kiełkujące rośliny. Dokoła chatki rybaka trawa i krzaki dzikie majaczyły w zmrokach przezroczystych, do snu się słoniąć. Na samym horyzoncie, ponad mglistym oparem, widniał rąbek jaśniejszego nieba, podobny do niebieskiej wstążki rzeki, wijącej się dokoła nocnej chmury i zachodniego pożaru.
Stał chwilę długą, w jaśniejszy rąbek nieba wpatrzony... Potem zamknął drzwi i u ognia wziął się do przerwanej pracy.