Strona:Gustaw Daniłowski - Dwa głosy.djvu/293

Ta strona została uwierzytelniona.
283
WIGILIA

gła przez podwórze i wpadła, jak wicher, do mydlarzowej, tak jeszcze wzruszona i blada, że sąsiadka była pewna, iż co najmniej złodzieje z góry bieliznę pokradli. Gdy zaś dowiedziała się o wszystkiem, ucieszyła się serdecznie, prawdopodobnie przez wzgląd na swą siedemnastoletnią Manię, która była nietylko wysoka, jak świeca, ale równie szczupła i blada, poza tem dobra i gospodarna dziewczyna, niegdyś towarzyszka zabaw dziecinnych Michasia, a w rojeniach patrzących na to matek — przyszła jego żona. Po mydlarzowej wkrótce cała kamienica wiedziała, że syn pani Tokarskiej przyjeżdża, bo wdowa każdemu, kogokolwiek spotkała, czuła się w obowiązku zakomu-