Strona:Gustaw Daniłowski - Dwa głosy.djvu/58

Ta strona została uwierzytelniona.
48
GUSTAW DANIŁOWSKI

koźle, prócz woźnicy, jego młodszy brat i niezwykłej objętości siostra żony, którzy w odpowiedniej chwili wyrośli, jak z pod ziemi.
Świsnął bat, zadreptały koniki i wózek nadspodziewanie prędko potoczył się po bitym gościńcu...
Dzień był piękny i jasny, droga po wczorajszym deszczu bez pyłu, wyborna, jak to mówią, rzemienna.
Jerzy dawno nie był na wsi, a od czasu pójścia do szkół nie widywał jej w czerwcu. To też z uczuciem niezwykłego podziwu i serdecznego rozrzewnienia rozglądał się radośnie po polach pokrytych zieloną runią bujających zbóż. Późniejsze pszenice wyglądały jeszcze jak trawy, poskrę-