Strona:Gustaw Geffroy - Więzień.djvu/16

Ta strona została przepisana.

Justa, poety śmierci o bladych oczach i ostrym profilu, lub wreszcie twarde, niemiłosierne wyroki spiżowego Robespierra. Patrząc po ludziach w chwili, gdy rozważał ideje, uczuł, że pociąga go Żyronda miarową, cieniowaną frazą Vergeniauda, subtelnością Buzota, rozwagą i sumiennością Valaze’a, przekorną dobrodusznością Petiona, zapałem rozumnym i wykwintnością dworską Gensonne’go, Guadet’a, Lanjuinais’a i Brissot’a, a wreszcie uczuł szacunek dla obojga Rolandów, w których dojrzał związek ideałów stanu trzeciego z aspiracyami artystycznemi.

IV.

Wybór ten nie dziwi, jest uzasadniony. Dziś z odległości historycznej widzimy, jak bardzo, mimo swych błędów, żyrondyści wiernymi byli swemu proklamowanemu raz credo filozoficznemu i republikańskiemu. Nie widzą faktów, nie czują strasznych postulatów, krwawych konieczności rewolucyi. W wężowisku, gdzie kłębią się nienawiści, pośród sporów i walk, gdzie ustawicznie domagają się wszyscy od rządu środków niskich praktyk drapieżnych, żyrondystom idzie zawsze przedewszystkiem o teoryę. Upierają się przy niej wytrwale. Jeśli odrzucimy oszczerstwa, cóż pozostanie z żądań politycznych, których byli wyobrazicielami? Uzasadniony wstręt do ludzi posiadających władzę, niechęć do jednostek rozporządzających przemocą, potępienie despotyzmu administracyjnego Paryża i ideał federacyi, przeciwstawiony centralizmowi. Wszystko to nie narusza zasady jedności republiki seryo pojętej. Są to mówcy i pisarze, ludzie myśli zarówno jak czynu, filozofowie i prawodawcy. Ale to są umysły wolne o szerokich horyzontach, trudno