Strona:Gustaw Geffroy - Więzień.djvu/215

Ta strona została przepisana.

płynął i zaszemrał w liściach drzew parku odwiecznego, pogłos upadku przedmieścia Saint-Antoine. Więźniowi wolno jeno kąsać własne, bezczynne ręce. Skazany jest na bezruch i milczenie i wyjść ma stąd wraz z innymi dopiero w marcu 1849, by stanąć w obliczu trybunału sądowego „la Haute-Cour de Bourges“.

XCIX.

Trybunał ów który sądził obwinionych o rewolucyę 15 maja został ustanowiony w listopadzie, to jest w sześć miesięcy po inkryminowanej sprawie. Jak z natury rzeczy wynikało, był to dorywczy wymiar sprawiedliwości i w samej zasadzie gwałtem było, iż przedłożono tej instytucyi do rozstrzygnięcia delikt daleko starszej daty. Ale próżne były reklam acye oskarżonych, żadnego rezultatu nie dały narady i dyskusye prawników. Zresztą na widowni politycznej zaszły wypadki udaremniające w szelką opozycyę. Lud w czerwcu zmuszono do milczenia, Ludwik Napoleon był prezydentem republiki, a w powietrzu wisiała zmiana formy rządu. Każdy czuł, że nadeszły czasy nowego cesarstwa. Sumienia sędziów nie mogły tego wszystkiego nie odczuć i żaden z nich nie zdawał sobie sprawy, ani z winy oskarżonych, ani z samego tekstu prawa, które zmienić mógł dzień następny. Otwierało się szerokie pole dla interpretacyi, zwyciężeni zaś, w tych warunkach mniej, niźli kiedykolwiek mogli liczyć na ludzkie traktowanie.
Jaką będzie rozprawa, łatwo było można z góry przewidzieć... nasamprzód historya rewolty 15 maja, opowiadana przez dwudziesta ludzi od początku do końca, z tysiącem przeróżnych zmian, najsprzeczniejsze dane