Strona:Gustaw Geffroy - Więzień.djvu/308

Ta strona została przepisana.

był ostrożniejszy, czynił sam sobie zarzuty, wspominał skutki, liczył się z krwią, co popłynie i bardzo często obrady kończyły się tem, że hamował i zaklinał wszystkich, by nie działali bez głębokiej rozwagi. Zwłaszcza doradzał Longuetowi, by nie narażał istnienia swego pisma umieszczając bez celu gwałtowne artykuły, ale uczynił zeń ognisko propagandy nowych idej i punkt zborny sił nowych.

CXLII.

Przez krótki czas, tegoż roku, 1865 miał Blanqui własne czasopismo. Nosiło nazwę „Candide“ i ukazywało się co środy i soboty każdego tygodnia. Pierwszy numer nosi datę środy 3 maja 1865. Nie można było i myśleć o polityce. „Candide“ był poświęcony krytyce religii i popularyzowaniu nauk przyrodniczych i filozoficznych. Prócz wydawcy; współpracowali tu: Gustaw Tridon, który ogłosił studyum o Karolinie Corday, ślusarzu Gomainie, Servecie i Giordanie Bruno, dalej P. Vaissier, E. Villeneuve, baron Ponnat, Ludwik Watteau-Losson, YViette, Sumino (Dr Onimus) i wielu innych.
Blanqui podpisywał się: Suzamel. Było to skrócenie obu imion żony: Zuzanna-Amelia. Z pod jego pióra wyszła krótka zapowiedź wydawnictwa:
„Candide“ — pisał — nie chce dawać „lekkiej“ lektury, na to jest zbyt seryo nastrojony. Nie myśli być tem mniej pismem nudnem, o nie, zginąłby bowiem przygnieciony olbrzymią konkurencyą. Pouczyć i zjednać sobie czytelnika, oto jego zadanie. Jestto niewątpliwie bardzo wiele, nie wszyscy potrafią pogodzić miłe z użytecznem, ogromny to problem do rozwiązania i jeśli „Candide“ nie podoła, pójdzie tam, gdzie poszło tyle innych