Strona:Gustaw Geffroy - Więzień.djvu/327

Ta strona została przepisana.

elementy rewolucyjne brzegu lewego, dzielnicy łacińskiej, Gobelinów i Montrouge. Niemal co dnia wzrastały zastępy, widać było w oczach, jak przybywa bojowników wolności. Jednostki bojowe szybko połączyły się w dziesiątki, z dziesiątek powstawały setki. Było ich, pięciuset, potem ośmiuset, potem tysiąc, potem dwa. Najwyższą zdaje się cyfrą, jaką osiągnięto, było 2500 spiskowców.

CL.

Gdy wszystko było już w pełni rozwoju i ruch szerzył się niepowstrzymanie, Blanqui począł w regularnych odstępach czasu przyjeżdżać do Paryża. Z początku wpadał jeno od pociągu do pociągu do starszej siostry, pani Barellier, zamieszkałej przy rue Cardinal-Lemoine, lub Eudesa, przy rue Vavin. Ani razu jednak policya nie domyśliła się i nie dała mu się we znaki. Wówczas począł przedłużać swe wizyty, żył tu, jakby go nie było, wszystkim pozwalając wierzyć, że mieszka w Brukseli. Nawet same jego siostry, dla oszczędzenia im przykrości, w razie denuncyacyi czyjejś, nie wiedziały nic pewnego, tylko najbliżsi: Granger i Eudes byli wtajemniczeni w to, gdzie mieści się jego kryjówka.
Przebywał czasem po pół roku w stolicy. Granger i Eudes wynajęli dlań pokój na szóstem piętrze przy bulwarze Montparnasse, niedaleko rue Vavin. Pod obcem nazwiskiem żył sobie tam i nikt o nim nie wiedział. Zwał się: pan Baduel. Z różnicą, że wychodził kiedy chciał, co także ma swą wartość, Blanqui żył w owym pokoiku w Paryżu, zupełnie jak żył w celi więzienia Mont-Saint-Michel, Doullens, Belle-Ile, Corte i Św. Pelagii. Nawykł do szarych murów i samotności