Strona:Gustaw Geffroy - Więzień.djvu/33

Ta strona została przepisana.

które unoszą całą instalacyę i uniemożliwiają dalsze zamysły. W roku 1813 ma już siedmioro dzieci, czterech synów i trzy córki. Nie może oczywiście dać zupełnego wykształcenia całej tej czeredzie i obawia się, że może nagle przyjść czas, w którym August skończy elementarną szkołę w Puget-Théniers, a nie będzie go można posłać do Nizzy na dalsze studya.
Ale przynajmniej przyzwyczaił się do swego urzędniczego stołka i polubił nawet sprawy administracyi, jak o tem świadczy raport przełożonego prefekta Nizzy pana Bouchage. Raport ten złożony w r. 1812 wyraża uznanie dla zdolności Blanquiego, jego silnego, choć „coprawda nieco zamkniętego w sobie“ charakteru, sławi zapobiegliwość, sprawność i energię w urzędowaniu, samodzielność i spryt, oszczędność i wreszcie zalety osobiste w życiu prywatnem, pośród zaś nich brak kosztownych namiętnostek. Ale tenże sam raport mówi o szczupłych dochodach licznej rodziny. Wynoszą one 1500 franków rocznie. Jestto niezmiernie mało, wyżyć trudno i dlatego Blanqui wraz ze żoną podejmują jedną próbę poprawienia losu swego, oraz zabezpieczenia przyszłości dzieciom.
Należałoby, mianowicie zbliżyć się do jednej z ciotek pani Brionville osoby ośmdziesięcioletniej, od piętnastu już lat owdowiałej, mieszkającej w departamencie Eure-et-Loire, w miejscowości Aunay-sous-Auneau. Byłaby wówczas nadzieja, że zapisze swój dość znaczny majątek licznej rodzinie Blanquich. Jan Dominik nie zaniedbał niczego. Wysłał do ministerstwa spraw wewnętrznych memoryał obejmujący dzieje jego życia od czasów Konsulatu, w którym to piśmie wyłuszczył swoje położenie, gdzie wielbił „po tysiące razy szczęsny dzień 18 brumaira“, obiecywał wychować dzieci swoje w uczu-