Strona:Gustaw Geffroy - Więzień.djvu/342

Ta strona została przepisana.

bądź wziąć się do rzeczy i oddać swe siły na usługi bliskiej rewolucyi i zarazem ojczyzny zagrożonej. Natychmiast dano znać Blanquiemu aby przyjeżdżał i napisano z prośbą naglącą, by się zdecydował dać znak do boju.
Powiadomiono go o tem dnia 10 sierpnia. List zastał go gotowym, wyczekiwał jeno nowin z placu boju i zasmuciły go te rozliczne klęski, których tak wiele nastąpiło w ciągu trzech ledwo dni. Jednastego sierpnia wyjechał bez paszportu ale zdecydowany na wszelki sposób dostać się do kraju. Na niewielką odległość przed granicą wysiadł z pociągu i minął ją pieszo w nocy z 11 na 12 sierpnia.

CLIX.

Nad różnymi możliwymi planami debatują dnia 12 i 13 sierpnia spiskowcy zebrani w mieszkaniu wynajętem przez Eudesa przy zaułku Jouvence w rue d’Alesia, na Montrouge. Są tam: Eudes, Granger, Caria, Regnard, Pilhes, dawny reprezentant ludu, Flotte, przybyły prosto z Kalifornii i inni. Najtrudniejszą rzeczą było przekonać Blanquiego o konieczności działania. Upierał się przy tem, że należy wyczekiwać i współdziałać jeno z naturalnym biegiem rzeczy. Jednak mimo całej wiary w rozum człowieka, którego słowa słyszeli właśnie, nie przestawali nalegać, doświadczonych rad „dziadka“ pojąć nie mogli niecierpliwi wnukowie. Głównym ich argumentem było, że mała armia blanquistowska topnieje z dniem każdym. I tak też się działo. Z dwu tysięcy ludzi, bo tyle liczyła w czasie najpomyślniejszym, spadła do 1500, potem do 1000, a od roku liczba ta do tego stopnia zmalała, że nie wiadomo, czy w razie potrzeby zbierze się 400 do