Strona:Gustaw Geffroy - Więzień.djvu/355

Ta strona została przepisana.

szyła się przedewszystkiem z upadku cesarstwa, ale także i to głównie przez milczące przyzwolenie tych czynników, które reprezentowały jeszcze rząd doby minionej, a więc przez brak protestu ze strony „Izby wyższej“, które to ciało prawodawcze po trzech posiedzeniach rozpadało się, stwierdziwszy jeno, że rządu właściwego wcale niema.
Wszędy ukazywały się twarze nowe, więc i delegaci tymczasowi, desygnowani byli jeno na dziś, na czas najgorszy, w celu obrony Francyi przed najściem wroga. Innej misyi nie mieli i gdy oświadczyli, że tej niezmiernie ciężkiej sprawy się podejmują, odrazu uzyskali wszelkie prawa, najszerszy kredyt moralny, geniusz history i pospiesznie na jej karty wpisał nazwiska „obrońców ojczyzny“ czegoby w innych warunkach, żadną miarą nie uczynił. W ten sposób u steru znaleźli się: Juliusz Favre, Gar nier-Pagès, Crémieux, Glais-Bizoin Arago, dalej z lewicy: Ferry, Pelletan, Picard i Simon, następnie człek potężny, który żądzą czynu natchnąćby był w stanie starych, niedowierzających i zobojętniałych, Gambetta i wreszcie Rochefort, aby się coś i rewolucyonistom dostało.
Generał Trochu, mianowany przez cesarza dnia 17 sięrpnia naczelnikiem sił zbrojnych Paryża nie stracił i teraz swego stanowiska i został prezydentem rządu obrony narodowej, a to dla swych talentów wojskowych, których się w nim doszukiwano, z powodu owego „nie“, które wypowiedział w dniu, kiedy Francyę przemieniano w cesarstwo na podstawie uchwały plebiscytu, z powodu krytykowania ciągłego i głośnego organizacyi armii cesarskiej, no i wreszcie dlatego, że niedawno, jak przystało człowiekowi uczciwemu oparł się pokusom, któremi go wabił do siebie Napoleon III. Wszystko powyż wy-