Strona:Gustaw Geffroy - Więzień.djvu/45

Ta strona została przepisana.

„Zajaśniał pod koniec takiemi zdolnościami, że był wprost najpierwszym z laureatów“. Adolf powiadamia nas, że: „gdy rozdzielano nagrody roczne, dostał takie mnóstwo książek, iż wszystkich pięknych owych tomów poprostu nie można było zabrać do domu, chociaż obładowaliśmy się nimi wszyscy, matka, August i ja“. Wspomina przy tej okazyi o jakiemś nadzwyczajnem wydaniu Rollina in quarto w żółtej skórze, o złoconych brzegach. Przy tej okazyi przyszło też, jak zwykle z byle jakiego powodu, do wybuchu gniewu matki. Gdy Adolf zaproponował, by wziąć dorożkę i złożyć w niej całą tę bibliotekę, pani Blanqui napadła nań z wielką gwałtownością i zasypała wyrzutami, pośród których najcięższym był ten, iż chce brać dorożkę, by pod jej budą ukryć dowody tryumfu brata, któremu zazdrości.

XII.

Przez ciąg sześciu lat, to jest od 1818 do 1824 r., August Blanqui jest więc uczniem i wędruje każdego dnia wraz z gromadą kolegów, z surowego przybytku wiedzy pana Massin do szkoły. Chłopcy o rękach powalanych atramentem drepcą ulicą de la Chaussee des Minimes, przebywają Place Royale, gdzie z zazdrością przyglądają się ulicznikom, tarzającym się w kurzu pod kasztanami, ulicą Królewską dostają się na rue Saint Antoine i wreszcie rozsiadają się na lakierowanych ławkach lyceum Karola Wielkiego.
W r. 1824 kończy naukę i już nie jest dzieckiem. Teraz jest to młodzieniec nerwowy, ruchliwy, o ruchach gorączkowych, snadź przepracowany, o bladej twarzy, na której zjawiają się zaczątki wąsów, jest dorosły,