Strona:Gustaw Le Bon-Psychologia tłumu.djvu/152

Ta strona została uwierzytelniona.
148

nieznany. Gdy młodemu jenerałowi Bonaparte oddano dowództwo nad armią włoską, dostał się on w grono nieokrzesanych towarzyszy, którzy już z góry postanowili sobie w należyty sposób przyjąć młodego intruza, narzuconego przez dyrektoryat. Ale zaraz w pierwszej chwili, bez frazesów, bez gestów i gróźb, jednem spojrzeniem przyszły wielki człowiek powstrzymał ich zapędy. Na podstawie spółczesnych pamiętników, Taine w następujący sposób opowiada to ciekawe spotkanie:
„Jenerałowie dywizyi, między innymi Augereau, żołdak bohaterski i zarazem nieokrzesany, dumny ze swej odwagi i postawy, przybywają do głównej kwatery bardzo źle usposobieni dla małego parweniusza, przysłanego z Paryża. Augereau, znając Bonapartego tylko z opowiadań, z góry już klnie na czem świat stoi i nie myśli słuchać tego faworyta Barrasa, tego jenerała Vendemiaire’a, jenerała z ulicy, tego niedźwiedzia, zawsze zamyślonego, małego wzrostu, z reputacyą matematyka i marzyciela. W głównej kwaterze Bonaparte każe na siebie czekać. Gdy nareszcie zjawia się przy szpadzie i w kapeluszu na głowie, tłumaczy swe dyspozycye, wydaje rozkazy i, nakoniec, pozwala jenerałom odejść. Augereau osłupiał i dopiero później, przyszedłszy do siebie, zaczął znowu kląć po swojemu, ale musiał się zgodzić z Masséną, że ten mały jenerałek wbudził w nim