Strona:Guy de Maupassant-Wybór pism (1914).djvu/014

Ta strona została uwierzytelniona.

Maryo, idź sobie na pięć minut do swego pokoju, mam coś do pomówienia z Cezarem.
Służąca gniewnym wzrokiem obrzuciła chłopaka i mrucząc wyszła.
Ksiądz zwrócił się do Cezara: — No, wywnętrz się Cezar.
Chłopak wahał się jeszcze, spoglądał na swoje saboty mnąc czapkę w rękach, potem nagle zdecydował się:
Oto, żenić się chcę z Celestyną.
Dobrze chłopcze, a któż ci to broni?
Ojciec mój nie chce.
Twój ojciec?
Tak, mój ojciec.
A cóż on ma przeciw temu?
To, że ona ma dziecko.
Ach, no! ona nie pierwsza, której się to zdarza od czasu naszej matki Ewy.
Ona ma dziecko z Wiktorem, z Wiktorem Lecoq, służącym od Antyma Loisel.
Tak, tak, — i dlatego on nie chce?
Dlatego.
No i jakże ty go chcesz przekonać?
Przedstawiam mu że ona jest dobrą dziewczyną, pracowitą i oszczędną.
I to mu nie wystarcza? Chcesz zatem bym z nim pomówił?
Bardzo proszę o to Jegomości.
A cóż mam powiedzieć twemu ojcu, czem go przekonać?
No, to co mówi ksiądz proboszcz na kaza-