Strona:Hamlet (William Shakespeare).djvu/113

Ta strona została skorygowana.

Niech się wypyta do sytości.

Laertes.Jakim
Sposobem umarł? Nie dam się omamić.

145 

 Do czarta z uległością! Niechaj w piekło
Pójdą przysięgi! Sumienie, powinność,
Niech w najczarniejszej przepadną otchłani!
Urągam potępieniu. Na to przyszło,
Że oba światy niczem są w mych oczach;

150 

 Wszystko mi obojętne, bylem tylko
Sowicie pomścił ojca.

Król.Któż ci broni?
Laertes. Nikt w świecie, jedno własna moja wola;
Możność zaś moją k’temu tak urządzę,
Że z małą garścią środków wiele wskóra.

155 

Król. Chceszli się czegoś pewnego dowiedzieć
O śmierci ojca twego, Laertesie?
Jestże w twej zemście zapisaną zguba
Zarówno jego przyjaciół jak wrogów?
Tych, co zyskali, i tych, co stracili?

160 

Laertes. Niczyja, tylko jego nieprzyjaciół.

Król. Chceszże ich poznać?
Laertes.Przyjaciołom jego
Szeroko moje otworzę ramiona
I jak pelikan, dzielący się życiem,
Obdzielę ich krwią moją.

Król.Teraz mówisz,

165 

 Jak nieodrodny syn i prawy szlachcic.
Żem ja nie winien śmierci twego ojca,
Owszem najmocniej nią jestem dotknięty,
To się okaże wnet rozwadze twojej
Tak jasnem, jak dzień oczom.

(Duńczycy za sceną).

Puśćcie ją!

170 

Laertes. Co to jest? Skąd ten hałas?

(Ofelia wchodzi fantastycznie ubrana w kłosy i kwiaty).

O! wściekłości,
Spali mi mózg! Soli łez, straw mi zmysł wzroku!
Na Boga! Za to twoje obłąkanie
Ciężką zapłatę ściągnę z jego sprawców,

175 

 Tak, że aż szala od jej wagi całkiem
Na dół opadnie. O, majowa różo!