Strona:Hamlet (William Shakespeare).djvu/150

Ta strona została przepisana.

to jest przeładować ją patetycznością. Jakoż w ogólności panuje w tej mowie górność fałszywa, ale zmieszana z prawdziwą wzniosłością tak, że aktor przyzwyczajony do sztucznego wywoływania w sobie tych wzruszeń, które ma objawiać, rzeczywiście może być nią poruszony. Zresztą niepodobna myśleć, aby Szekspir tak mało się był znał na sztuce, iżby był nie widział, że tragedya, w której Eneasz Dydonie tak szeroko i długo w epiczny sposób opowiada coś tak odwiecznego, jak zburzenie Troi, niema w sobie ani dramatycznych, ani teatralnych warunków“.

AKT TRZECI.

Scena I.
w. 73-83.„I toć to czyni tak długowieczną niedolę“ i t. d. Podobne myśli wypowiada Szekspir w swoich Sonetach; oto dla porównania jeden z nich urywek (w przekładzie J. I. Kraszewskiego):

Dość życia! znękan wołam śmierci i pokoju!
Dość patrzeć na zasługę, co się z nędzą zrosła.
Na ubóstwo zgłodniałe we błazeńskim stroju.
Na ufność, którą krzywa przysięga uniosła,
Na cześć złota, sromotnie chybiającą celu,
Cnotę dziewiczą daną w łup zwierzęcej chuci,
Prawe czyny wzgardzone wśród bezprawi wielu,
Siły, które w nic przemoc kulawa obróci,
Sztukę, której niewola kaganiec nakłada,
Głupotę, co się w togę i biret przystraja...

w. 85-89.„Obawa tego obcego nam kraju“ i t. d. Dobitniej tę obawę wyraził Szekspir w przemowie Klaudya w komedyi „Miarka za miarkę“ (akt III. sc. I, przekład J. Kasprowicza):

... Ale umrzeć, pójść nie wiedzieć dokąd,
W zimnem zamknięciu leżeć, gnić, ten czuły,
Gorący życia ruch przemienić w marną
Garsteczkę gliny, gdy duch, wyrwan z ciała,
Albo się kąpie w płomienistych falach,
Lub w przenikliwych mieszka okolicach
Wiecznego lodu; być tak uwięzionym
Śród niewidzialnych wiatrów, z gwałtownością
Niepowstrzymaną wirować naokół
Wiszącej ziemi; lub być czemś nędzniejszem
Od najnędzniejszych bytów, które wyjąc