Strona:Helena Mniszek - Panicz.djvu/190

Ta strona została przepisana.

— Co to jest? Wszak to handel, wystawa ludzkiego inwentarza. Czy to są kobiety z uczuciem? czy ci mężczyźni mają etykę? Pieniądz, pieniądz tylko figuruje, materjalizm!
— Ciszej, mów Marysiu, może kto usłyszeć.
— Więc cóż? zrzucą mnie ze schodów?...
Zbliżył się Denhoff i Dora. On widząc wzburzenie Marysia ujął go za ramię.
— Słyszałem co pan mówił do siostry i potwierdzam to samo.
— Że zlecę ze schodów? Ha, ha!
— Podzielam tylko pańskie poglądy. Opowiem panu bajkę.
Tu na sali? naprzykład?
— Spacerujemy razem, więc mogę. O! jest i pan Paszowski. Brawo! Pan mi dopomoże do tej bajki. Otóż pan Marjan narzeka na zmaterjalizowanie świata i jego obłudę. Ależ nie może być na świecie szczerości, ponieważ nie zrodziła się dotąd — Prawda. Teraz świat jest, ot taką salą balową, na której w pierwszą parę tańcują pan Kłamstwo, z panią Blagą. W drugiej wiruje stary i już łysy Fałsz z silnie podtatusiałą, lecz zawsze wyfiokowaną Obłudą. Są w tłumie jeszcze inne pary: pan Intrygant z panną Przewrotnościówną, młode małżeństwo Delikatnostwa Oszukańców; pani pochodzi z modernistycznego rodu Dyskrecjów. Dalej ożywiona para — młodzieniec Machiawelizm z dziewicą Hipokryzją. Panna Zazdrościówna z panem Ogadywaczem. Archaiczne stadło pana Chciwościa i pani Interesowności. Tylko Szczerość jest zaledwo dzieweczką niedorosłą, zaś przeznaczony jej za męża pan Prawość jest równie pacholęciem.
— Podobała mi się pańska bajka — zawołał ożywiony Maryś.
— Czekajcie ja ją dopełnię — rzekł Paszowski. Otóż, panie mój, Szczerość i Prawość mają z czasem wydać na świat błogosławioną — Prawdę, ale na to poczekamy. Dalibóg! Zanim ta para dojrzeje, dojdzie do porozumienia z sobą zanim się połączy. Ho, ho! A będzie coraz gorzej bo i tę parkę będą wyśmiewali, karcili, ale! będą na nią plwali, durniami nazwą. Więc zanim przetrawią gorycz w sobie i nabiorą siły, twórczej, by zrodzić Prawdę — długie lata miną, setki lat! Zanim Prawda rozjaśni mroki, przepędziwszy przez rozhulane pary na sali światowej i sama weźmie berło, świat musi bytować po dzisiejszemu, z pierwszą parą świetnych mazurzystów Kłamstwa z Blagą. Tak, panie mój!
— Grają kontredansa. Czy państwo nie słyszą? — spytał Rymsza podbieagjąc.
— Idziemy.