Strona:Helena Mniszek - Pustelnik.djvu/73

Ta strona została przepisana.

— Bożenko, chyba nie chcesz przerwać flirtu tej dobranej parze?...
— Każę podać maślacz.
Po chwili księżna siedziała w głębokim fotelu staroświeckim, z oparciami po bokach na głowę, i, przytuliwszy skronie do zimnej ceraty, słuchała dalszego opowiadania Orzęckiego.
Na wielkim kominku trzaskał ogień suty, mrok omotywał komnatę, zatracając w sobie postacie siedzących osób. Tylko księżna w jasnej sukni, w ramach fotelu, rysowała się wybitnie i dwie siwe głowy starych ludzi uwypuklał blask ognia. — Orzęcki, schowany w cieniu ledwo majaczył suchą, sokolą głową, wysuniętą naprzód na cienkiej szyji, lecz głos jego wypełniał cały pokój i niekiedy brzmiał, jak surma bojowa.
Straszne obrazy po zdobyciu Miechowa, okrucieństwo i dzikość żołdactwa, potworne rozkazy dowódców, mord, grabieże, ohydne pastwienie się nad ludźmi, bezczeszczenie kobiet, znęcanie się nad miastem i okolicą, przechodzące miarę tyranii i zwierzęcej zaciekłości — stary weteran jasno i prawdziwie, z siłą lecz spokojnie rysował przed słuchaczami. Nie ubarwiał jaskrawiej, nie egzaltował się, opowiadał to, co naocznie widział, co w sercu jego, młodzieńczem natenczas, wryło się niezatartemi zgłoskami, odmalowało się obrazem tak plastycznym i krwawym, że czuł jeszcze dotąd ciepło krwi płynącej wówczas strugami, krwi męczeńskiej polskiej, przez moskiewskich siepaczy wytoczonej, że słyszał jęk hańbionych Polek, przez zbydlęcone bestje kozackie, widział pożogę miasta, spustoszenie i gruzy, wszystko to na nim jak na kliszy się odbiło — wyraźnie i trwale, — retusz był już zbyteczny.
Wspomnienia krwawe szarpały jego starcze serce, wstrząsały do głębi duszy słuchaczów. Dzień 27 lutego 1863 r. jakby powitał z pomroki lat, odżył i stanął wizjo-