Strona:Henryk Nagiel - Sęp.djvu/79

Ta strona została uwierzytelniona.

Onufrego, Kobuza, Karczmarza, i Komornicy, rozłożył tylko ręce.
— Jestem niewinny! — wołał głosem, który zdawał się na chwilę znów zachwiewać przekonania sędziego.
Ostatecznie, urzędnik wydał sąd o chłopcu.
— Znakomity komedjant...
W sądzie okoliczności bynajmniej się nie zmieniły; przeciwnie, przyłączyło się na poparcie winy wiele zeznań; dotąd nic nie znaczących. Służba proboszcza podawała różne drobne szczegóły, które zdawały się dowodzić obecności Stefana w okolicach plebanii owej fatalnej nocy. To wszystko urastało niemal w pewność... Nawet stara Barbara zdawała się być teraz przeświadczoną o winie wychowańca księdza Andrzeja i ze zwykłą kobietom jej stanu przesadą, przeciążała czarnemi barwami obraz, który przedstawiała sądowi... Pomimo pewnych wątpliwości, wyrok od pierwszej chwili nie mógł być wątpliwym.
Znamy już jego brzmienie.




ROZDZIAŁ VI.
Po sprawie.

Znajdujemy się w gabinecie pana Onufrego Leszcza.