Strona:Henryk Nagiel - Tajemnice Nalewek.djvu/24

Ta strona została uwierzytelniona.
II
DWA MILJONY!

Upłynęło pół godziny. Energja Joska odniosła jaki taki rezultat. Uspokoił on najbardziej hałasujących i za kwadrans powrócił od starego Ejtelesa z kilkoma paczkami sturublówek.
Gruby kupiec dostał, co mu się należało, a z nim razem zniknął rudy żydek, widocznie jego faktor. Ci byli najgwałtowniejsi! W pierwszym pokoju zapanowała względna cisza, tem bardziej, że „Josek“ ciągle uspokajał obecnych, a o ile interes polegał na załatwieniu kwestji formalnej, odsyłał do właściwych urzędników i wogóle regulował cały ruch.
W biurze zaczęto się brać do pracy.
Urzędnicy spoglądali z podziwem na tego smarkacza, pisarczyka, który dotąd odznaczał się tylko kaligraficznem pismem, a teraz wyrósł, od razu zmężniał i potrafił od kwadransa całem biurem rządzić. Niektórzy, śmielsi, zapytywali go, jakiem prawem to robi. Pokazywał im wówczas energicznym ruchem kartkę, na której jego pięknym