Strona:Henryk Sienkiewicz - Wspomnienia sierżanta Legji Cudzoziemskiej.djvu/212

Ta strona została przepisana.

Musiałem tu załatwić parę sprawunków, a przedewszystkiem nabyć ciepłe palto, bo w moim szyneliku zimno fatalnie. Proszę sobie wyobrazić, że w całej Marsylji gotowego ciepłego palta nie znalazłem. Musiałem się zadowolić okryciem z syberyny, takiem, jakie noszą u nas w jesieni. Kupiłem więc sobie jeszcze szal i tak opatulony, nie bardzo po wojskowemu wyglądałem.
Z Marsylji z chęcią pojechałbym koleją do Holandji, bo już dosyć miałem tej morskiej podróży, tembardziej, będąc niezdrów. Ale podróż tę musiałbym odbyć na własny koszt, a tego ponieść nie chciałem.
Dalszą podróż przez Gibraltar ciągle odbywamy przy wzburzonem morzu. Na oceanie Atlantyckim zimno przejmujące. Pomimo, że jesteśmy przy brzegach Portugalji w zatoce Biskajskiej, nie można pokazać się na pomoście. Bałwany przelatują przez wierzch.
Ostatnią wigilję Bożego Narodzenia smutnie bardzo spędziłem. Myślą byłem daleko, z tymi, którzy mi byli najdrożsi i do których resztką sił zdążałem.
Przepłynąwszy szczęśliwie kanał La Manche, zbliżamy się do Holandji. Tu już mróz potężny. Cały okręt oblepiony lodem. Płyniemy